Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

aczursko

wtorek, 13 lipca 2010 19:39
eeeeeeeee... 19 19 19 lat później... i dalej nie wiem co mam napisać. Pewnie jakby się w moim życiu działo coś strasznego, smutnego, przerażającego itd itp to bym wcześniej tu zajrzała z zamiarem napisania czegokolwiek :P a tak... idylla prawie że :D ahahah :P

teraz jedynym problemem, no może jednym z dwóch, które spędzają mi sen z powiek są:
1) studia, a konkretnie studia równoległe i moje losy ważące się między pozostaniem w warszawie a wyprowadzką do białegostoku
2) szczęka, a mianowicie doprowadzenie stanu działania mojego stawu żuchwowego do sprawności, co zajmie mi pewnie sporo czasu i nie będę szczędzić na to środków pieniężnych oraz ludzkich ( czyli mojego cierpienia wynikającego z ponownego zakładania stałego aparatu + kolejnej szyny... )

I tak to...
Będąc w trakcie pakowania się na wyjazd do egiptu zakończę ten wspaniały wpis na bloogu, który przypusczam umiera powolną śmiercią naturalną, gdyż powody jego założenia są już dawno nieaktualne bądź sprowadzone do minimum :)  W sumie nigdy niewiadomo kiedy znów może się taki publiczny pamiętnik przydać... także... niech zostanie, a co mi tam! :P




Cztery żółwie żyły na Karaibach,
jeden miał nogi,
a drugi nie miał nóg
-.-'


Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

geLrs - historia prawdziwa

sobota, 27 lutego 2010 1:51
wstęp
Były sobie 4 dziewczyny, każda pochodziła z innego miasta, z innej częsci kraju, z innej rodziny, z innego podwórka. Wszystkie 4 skończyły LO, dostały się na różne kierunki studiów, z których wybrały jeden, który je połączył - wspaniały wydział pedagogiki na UKSW.
rozdział 1
Każda z nich zawierała nowe znajomości. Na początku nie wiedziały z kim powinny się przyjaźnić, kto jest podobny do nich, a kto z zupełnie innej bajki. Także uczyły się na błędach, zapraszały na obiady i zapamiętywały siebie z zajęć treningu interpersonalnego.
rozdział 2
Wszystkie 4 spotkały sie razem na imprezie u jednej z nich i chociaż całego wieczoru nie spędziły razem, to przykładnie zachlały mordy, nie zdając sobie sprawy z tego, że w przyszłości, w tym zacnym gronie zdarzy im się to jeszcze nie raz. Dwie z nich dość wcześnie zrozumiały: hej! to jest to! i zamieszkały razem. Dwie pozostałe motały się w życiu, z niewłaściwymi facetami albo fałszywymi przyjaciółkami, nadal nie zdając sobie sprawy co tak naprawdę powinny zrobić.
rozdział 3
Przyszedł sylwester 2007/2008 wszystkie 4 postanowiły wspólnie spędzić tę pamiętną noc na domówce u jednej z nich. Nie wiedzieć czemu, chociaż impreza miała dość dziwny przebieg, wszystkie poczuły, że to właśnie wzajemne towarzystwo sprawia, że nieważne gdzie, nieważne kiedy, nieważne jak ale każda impreza/spotkanie/wyjście będzie udane jeśli będą miały siebie za współtowarzyszki.
rozdział 4
4 dni później jedna z nich dowiedziała się w bardzo subtelny sposób, że przez cały czas trwania ówczesnego związku była okłamywana i oszukiwana. To był przełomowy moment dla geLrs. 9 stycznia na skraju załamania nerwowego wróciła po świętach do warszawy, by spróbować wciągnąć się w wir studenckiego, normalnego życia, co okazało się dla niej cholernie trudnym zadaniem. Wtedy otrzymała pomoc jakiej do końca swoich dni nie zapomni. 3 dziewczyny, które do tej pory były jej koleżankami ze studiów połączyły siły by ją wesprzeć. Stały się jej najlepszymi przyjaciółkami. Postanowiły stworzyć geLrs i spotykać się co środe, żeby zachlać morde, pogadać, powspominać, poplanować, pobrechać się, zrobić coś kreatywnego. Były to środy z geLrs. Nie ważne czy się waliło, czy paliło one zawsze, każdą środę spędzały razem.
rozdział 5
Jedna z nich, ta porzucona w styczniu robiła się z dnia na dzień coraz pogodniejsza, wracał jej sarkastyczny humor i powoli zaczynała przesypiać chociaż połowę nocy, wszystko dzięki temu że miała na kogo liczyć. Któregoś dnia spakowała wszystkie swoje rzeczy, zadzwoniła do jednej ze swoich 3 najlepszych przyjaciółek z pytaniem czy może się do niej przeprowadzić. Akcja przenoszenia rzeczy odbyła się w przeciągu godziny i tak geLrs zostało podzielone na dwie równiutkie części. 2 z nich mieszkały razem na reymonta 2 pozostałe 4 przystanki dalej. Środy z geLrs odbywały się regularnie, przeplatane dodatkowo wypadami na pizze, maca czy impreze w aurorze. Czas mijał niepostrzeżenie, aż przyszły wakacje.
rodział 6
Wakacje rozpoczęły się jak to u nich zwykle bywa nieszczesliwym zbiegiem okoliczności, źle zabukowanym biletem, łzami i powrotem do domu. 2 z nich w końcu dotarły do Anglii gdzie ciężko pracując zostały do października, a te które zostały w PL rozdzielone wypadkiem samochodowym jednej musiały zrezygnować ze wspólnych męczarni na obozie z dzieciakami z Pragi Pd.
rozdział 7
Wakacje się skończyły i wszystkie 4 w końcu spotkały sie w stolicy, gdzie postanowiły kontynuować środy z geLrs, zmieniając dzień tygodnia na poniedziałek. W każdy poniedziałek, bez wyjątku wszystkie spotykały się jak kiedyś. Jednak coś się zmieniło... Te poniedziałki zaczęły niektóre męczyć, inne irytować, z kolei dla jednej z nich były one nadal tak samo ważne jak na początku. Jednak z mniejszością głosów przegrała decyzje o kontynuacji poniedziałkowych spotkań. Poniedziałki z geLrs zostały zniesione z grafiku tygodniowych zajęć. Już wtedy czuła, że nie wyjdzie to ich przyjaźni na dobre. Nie mogła nic poradzić na to, że w każdy kolejny poniedziałek myślała co by razem zrobiły, co by chciała im opowiedzieć, o czym się pożalić. W każdy kolejny poniedziałek czuła, że niedawno zasklepiona rana znowu się otwiera, że tak strasznie żałuje, że nie mogą teraz siedzieć wszystkie razem i pić ohydnego wina. Wprawdzie spotykały się jeszcze od czasu do czasu poza uczelnią, urządziły geLrs b-day party, zachlały morde w ramach akcji 'wino w 5 minut' ale to nie było to samo. Juz nie rozmawiały jak kiedyś, każda miała inne zajęcia - to matury, to praca, to drugie studia, to facet. Nigdy nie było tak jak na początku i wiedziały wszystkie razem i każda z osobna, że to co było już nie wróci, że coś poszło nie tak. Urządziły półmetek studencki, przygotowały układ taneczny, zaskoczyły wszystkich. Pozornie były takie jak dawniej, zawsze razem, zawsze geLrs, ale to nie było to.
rozdział 8
Kolejne wakacje. Wszystkie 4 miały podobne plany. Praca /  praktyki. 2 pojechały razem do piekła, w które jedna wpakowała się poprzedniego roku, by potem wyruszyć w trase 1/2 geLrs on tour. 2 pozostałe kursowały między domem a warszawą to pracując, to odpoczywając.
rozdział 9
Znów rok akademicki. Wszystkie 4 po wakacjach nie spotkały się na oddzielnym zlocie geLrs. Nie potrzebowały tego? Nie chciały dowiedzieć jak się sprawy mają po wakacjach? Nie wiadomo. Spotkały się na zajęciach. Tak po prostu. Każda z osobna. Umówiły się na impreze urodzinową 2 w 1. Choć do końca niewiadomo czy można to nazwać imprezą. Posiedziały, pogadały o niczym konkretnym i rozjechały się do domów, bo praca, bo szkoła, bo coś tam. Kolejna impreza urodzinowa - ten sam scenariusz z dodatkowym potokiem łez solenizantki na widok albumu ze zdjeciami. Z ich wspólnymi zdjęciami, za czasów kiedy tak naprawdę tworzyły geLrs. 3 dziewczyny nie zdawały sobie sprawy z tego jak często ta 4 zaglądała potem do tego albumu, raz po raz przypominając sobie co wspólnie robiły, marząc żeby coś się w końcu zmieniło.
rozdział 10
Przestały ze sobą rozmawiać. Jedna nie zauważała problemów drugiej. Ciągłe kłótnie w związku, niepewność, za dużo na głowie, nerwy, zawyżone ambicje...wszystko to powinno je na nowo połączyć, a wręcz przeciwnie - podzieliło. Nie wiedziały co się dzieje za zamkniętymi drzwiami. Sylwester 2009/2010 3 z nich spędziły razem, jedna wyłamując się pojechała na impreze z nowo poznanym facetem. Wszystkie 4 poczuły denność tego sylwestra, każda na swój własny, inny sposób, bo to było w nich właśnie najlepsze. Każda tak inna, każda tak odmienna, a zarazem tak podobna do pozostałych. Przyszła sesja, każda na własny sposób musiała poradzić sobie z narastającymi problemami. Zakuć, zdać, zapić. Niczego nie zrobiły razem. Nie uczciły zakończenia sesji, nie urządziły second geLrs b-day party. Zapomniały. Nie wszystkie. Ta jedna ciągle miała nadzieje, że może teraz, że skoro niedługo zostaną naprawdę podzielone odległością, zmianami, nowymi doświadczeniami to jest ten moment kiedy znowu zjednoczą siły, znowu powróci prawdziwe geLrs. Niestety. Nie widywały się już prawie. Chyba, że na zajęciach, albo w mieszkaniu, po pracy, po szkole, po wszystkim. Niczego już nie robiły razem, nigdzie nie wychodziły we 4, tak jakby geLrs przestało istnieć, jakby nigdy nie istniało.
zakończenie
Nadzieja wciąż istnieje. Jedna z 4 dziewczyn ciągle wierzy, że poniedziałki/wtorki/środy/czwartki/piątki/soboty/czy niedziele z geLrs powrócą, że jeszcze kiedyś będzie miała okazje posłuchać 'I'm a surviver' w wykonaniu emi, albo opowieści meg, z której nic nie zrozumie, czy śmiechu nejt brzmiącego jak świnia która się locha. Tylko, że niestety ma świadomość, że jej nadzieje prawie nigdy się nie spełniają. I jak przekonać swoje przyjaciółki by poświęciły godzinę czy dwie ze swojego napiętego grafiku, by przestały być przyjaciółkami w virtualu, a zaczęły być w realu jak na początku? Czy znowu ma dać się skrzywdzić, żeby uratować ich przyjaźń? Dla nich - mogłaby to zrobić.  Zrobić wszystko, byleby tylko 4 przyjaciółki znów zaczęły ze sobą rozmawiać, wzajemnie się słuchać, żartować i wspólnie płakać.
Byleby wróciły moje geLrs.



Because we are your friends
You'll never be alone again
Ooh... come on!


Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

sobota, 31 lipca 2010

Licznik odwiedzin:  7670

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

nie mam pytań a one nie mają mnie.

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 25.09.2008 10:40:25
  • autor: matoff
  • treść: świetne fajne. Ale s...

Statystyki

Odwiedziny: 7670
Wpisy
  • liczba: 61
Bloog istnieje od: 919 dni